Koncert Percival WILD HUNT LIVE w Operze i Filharmonii Podlaskiej

W ostatnią środę, czyli 15.02.2017 r. w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku odbył się koncert zespołu Percival Schuttenbach. Był to drugi z piętnastu zapowiedzianych koncertów w ramach trasy Wild Hunt Live.

Jeśli jeszcze nie wiadomo, o czym jest tytuł wpisu, to spieszę z wyjaśnieniem. Między innymi, zespół Percival Schuttenbach odpowiada za ścieżkę dźwiękową do najpopularniejszej gry w Polsce i nie mnie popularnej na świecie, czyli Wiedźmin 3: Dziki Gon (The Witcher 3: Wild Hunt).

Po raz kolejny wyruszył w drogę w trasę Wild Hunt Live. W tym miejscu wypada także wspomnieć o polskim kompozytorze Marcinie Przybyłowiczu, który ma ogromny wkład w powstanie ścieżki do gry. Po więcej szczegółów związanych z zespołem odsyłam Was tutaj, a  jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda praca z muzyką filmową i grową, to zachęcam Was do przesłuchania wywiadu z M. Przybyłowiczem, który to przeprowadzili panowie z PadTv.

Kliknij by przejść do wywiadu

Wracając do tematu koncertu. Całe przedstawienie składa się z kilkudziesięciu utworów, które można usłyszeć zarówno w podstawowej wersji gry, jak i później wydanych DLC. Zespół zagrał też utwór spoza ścieżki dźwiękowej pt. Oczy Wiedźmina, do którego teledysk miał premierę 14 lutego 2017. Przez cały koncert w tle przewijały się fragmenty gameplayu, filmów CGI i cut-scenek – nawet z tych najbrutalniejszych. Kilka razy muzycy pomiędzy utworami robili przerwę, wtedy światło przygasało, a widzowie mogli skupić się na trailerach z gry. Dodatkowo koncert wzbogacony został oprawą artystyczną i wizualizacjami Teatru Avatar.

W niektórych utworach na scenie pojawiały się postacie dobrze znane fanom sagi Andrzeja Sapkowskiego i gry Wiedźmin jak  np. sukkuby czy driady. Uwaga, bo polują czasami na widzów! Sami artyści także ubrani są w stroje będące rekonstrukcją odzieży z okresu wczesnego średniowiecza. Zajmują miejsca na specjalnie przygotowanych siedziskach wyłożonych skórą, a przy boku każdego z nich stoi dzbanek/ kufel z jakiego przystało pić średniowiecznym grajkom. Wild Hunt Live pełną gębą.

Zdjęcia M, Heller.
Zdjęcia M, Heller.
Zdjęcia M, Heller

Przechodząc do sedna, czyli wykonania. Czapki z głów. Od początku do końca świetnie
zaplanowany i wykonany koncert. Zdecydowanie na największą pochwałę zasługują wokalistki, które swoim głosem wywoływały niezdrową ekscytacje. Spodziewałem się takiego samego wykonania jak na płycie, ale finalnie efekt przebił oczekiwania. Szacunek także należy się Mikołajowi Rybackiemu, grającemu na sazie. Nie wiem, jak on to wytrzymuje, ale naparzanie z radością na twarzy przez ponad godzinę w tempie szycia buta przez małego chińczyka, budzi respekt.

Oczywiście reszta zespołu także trzymała poziom. Jedyne do czego mogę się przyczepić to rzadko pojawiające się tancerki na scenie, bo świetnie budowały klimat oraz znikomej interakcji zespołu z publiką, wszak na koncercie chce się trochę bardziej poznać wykonawców niż usłyszeć ich twórczość na żywo. Tak czy inaczej, przychodzi się na koncert posłuchać muzyki. Po zagraniu ostatniego utworu publika zerwała się, oklaskując artystów adekwatnie do zaprezentowanego poziomu. Dłuuuuuuuugo i mocno.

Nie ujmując niczego Percivalowi, cieszę się bardzo, że ludzie przyszli posłuchać, bądź co bądź soudtracku z gry. Połowa koncertów już ma w tytule sold out. Z jednej strony to świadczy o jakości zespołu, z drugiej zaś o wielkości gry od CD Project RED.

Zdjęcia z trasy koncertowej oraz wszelkie informacje z nią związane możecie śledzić na oficjalnym fanpagu zespołu.