Doom beta – jak to widzę.

Nadszedł nowy trend. Można powiedzieć, że już jakiś czas temu, ale na pewno pojawił się wraz z aktualną generacją konsol. Ze słownika należy wykreślić słowo DEMO i zastąpić go słowem BETA. Bethesda idąc za nową, panującą modą wśród deweloperów, także postanowiła udostępnić grywalny kod dla szerszej publiki. Ci którzy nie mieli okazji spróbować swoich sił w zamkniętej wersji BETA, mogli zapoznać się z tytułem miedzy 15 a 17 kwietnia.

Moje podejście do DOOMa było bardzo sceptyczne. Nigdy nie należałem do zwolenników takich produkcji jak Quake czy Unreal Turnament, a po pierwszych gameplayach miałem nieodzowne wrażenie, że autorzy idą dokładnie w tym kierunku. Najczęściej jest tak, że po włączeniu i rozpoczęciu rozgrywki już wiemy czego się mniej więcej spodziewać. Jeśli produkcja w pierwszym kontakcie nas zainteresuje, jest to znak, że to dobra gra. I tak było w przypadku DOOMa.

ZNAJDŹ ROZGRYWKĘ

W grze dostępne są dwa tryby. Klasyczny Team Deathmatch ( Deathmatch drużyn) oraz Wojenna ścieżka. Zasad TDM nie trzeba tłumaczyć. WŚ natomiast to swoista wariacja trybu Control Zone. Na mapie pojawia się strefa, którą trzeba przejąć, a następnie jej bronić. Inność tego trybu polega na tym, iż strefa jest w ciągłym ruchu i przemieszcza się po wyznaczonym torze. Tor strefy oznaczony jest strzałkami więc szybko możemy odnaleźć drogę do celu. Tyle o trybach.

ZESTAWY WYPOSAŻENIA

W wersji beta dostępnych jest łącznie 7 broni z czego 4 to karabiny, jedna strzelba, rakietnica i miotacz błyskawic. Do tego 3 przedmioty wyposażenia – dwa granaty oraz jeden osobisty teleporter. Właściwie to teleporter miota się podobnie jak granat z tym, że po jego aktywacji, zostajemy teleportowani w miejsce jego przyklejenia. Świetna taktyczna broń.

MODUŁY HAKERSKIE

Są to swego rodzaju perki wspomagające nas podczas gry. Działają czasowo. W jednym meczu możemy mieć do 4 różnych umiejętności. Mogą to być między innymi, zwiększenie punktów doświadczenia za każde zabójstwo, wyświetlenie pasków życia przeciwników czy wskazanie położenia najbliższego wzmocnienia lub wzmocnionej broni. Czas działania modułów także się zwiększa w zależności od ich poziomu (I, II lub III).

MODYFIKACJA

W tym miejscu, możemy customizować naszą postać i bronie. Wybierać części wyposażenia, ich kolor, wzór, malować, ozdabiać itp. Opcji jest całkiem sporo. Możemy nawet wybrać procentowe zabrudzenie i porysowanie naszego rynsztunku. Wszystko ma tylko i wyłącznie charakter wizualny i ma na celu wyróżniać nas wśród innych graczy. Szkoda tylko, że gra i tak “maluje” graczy według przynależności do drużyny na czerwono lub niebiesko. Pod d-padem, dostępne są gesty postaci, które możemy dowolnie przypisać do przycisków. Można ich użyć podczas meczu lub stojąc na podium po zakończonym meczu. Powiem, że niektóre są naprawdę zabawne.

WŁAŚCIWA GRA czyli “pojawiła się runa demona”.

Przejdźmy do mięsa. Zacznę od wrażeń A/V. Wizualnie gra trzyma poziom. Nie ma mowy o super detalach i śpiewaniu pieśni pochwalnych na cześć silnika graficznego, ale jest dobrze. I tyle wystarczy. Gra działa w stałych 60 klatkach i to jest odpowiednia rekompensata. Z resztą nie wyobrażam sobie tej gry w innym frameratem. Elementy otoczenia nie odrywały mnie od rozgrywki swoim niedopracowaniem (nie zauważyłem), więc uznaję że ten element trzyma poziom. Modele broni ładnie się prezentują, a to zachęca do ozdabiania w przerwach między meczami. Audio natomiast to zupełnie inna para kaloszy. Pominę efekty strzałów, wybuchów czy otoczenia. Te są w porządku i tyle. Problem leży po stronie polskiego dubbingu i tłumaczenia. Mało, że tłumaczenie jest karygodne – “Podwójny mord”, “Nie prowadzisz” to do tego, głosu użycza męski głos programu IVONA, albo ktoś jest tak drętwy. Takiej zabawy nie miałem od Pro Evolution Soccer 2006, gdzie głosu użyczył Mateusz Borek.

Nowy DOOM to powrót do starej szkoły kafejek internetowych. Jest szybko, krwawo, i wszędzie latają pociski. Zapomnijcie o celowaniu. Tu się liczy czas i ruch, a nie perfekcyjne mierzenie w przeciwnika. DOOM każe wam zapomnieć o odruchowym wciskaniu prawego analoga bo nie ma trybu biegania. Nie ma także przeładowywania. Zasada jest prosta. Biegasz, strzelasz, zbierasz hp, armor, amunicję i tak w kółko. Oldschool jak się patrzy. Musisz pamiętać, gdzie pojawiają się dopałki, wszelkiego rodzaju boostery tj. zwiększona siła czy przyspieszenie postaci. Najważniejsze jednak to mieć wyczucie kiedy pojawi się runa demona. Runa demona wprowadza gracza w stan opętania. Opętany jest dużo mocniejszy, wytrzymalszy i odgrywa niekiedy kluczową rolę. Opętanie jest czasowe, więc po 60 sekundach wrócimy do pierwotnej formy chyba, że wcześniej zginiemy i pozostały czas, wykorzysta przeciwnik. Nie mogłem jednak przekonać się do balansu broni. Grałem tylko jednym zestawem, a właściwie tylko strzelbą i tak na prawdę więcej nie potrzebowałem. Strzał z shotguna + ręka lub na odwrót. Gdy chwytałem za inne dostępne bronie miałem znaczący problem z unicestwianiem przeciwników.

Tak w skrócie, prezentuje się wersja beta gry DOOM. Grałem łącznie lekko ponad 3 godziny. W tym czasie osiągnąłem maksymalny dostępny level w becie czyli 15. Myślałem, że zagram jeden mecz, a zagrałem ponad 20 i w sumie tyle mi wystarczyło. Myślę, że fani tego rodzaju shooterów chętnie raz jeszcze wejdą w ten specyficzny klimat. Jestem w szoku jak dobrze udało się Bethestdzie zastosować tyle archaizmów, a jednak gra się bardzo przyjemnie i te elementy dają autentyczną radość. Prawda. Gra jest prosta i nie skomplikowana. Próg wejścia jest bardzo niski, ale chyba o to chodziło. Jeśli ktoś nie lubuje się w grach pokroju Call of Duty czy Battelfield, to może tutaj odnajdzie radość z multiplayera. Dla innych może okazać się zbyt prosta.

Poniżej dwie godziny moich zmagań w DOOMie.