Playstation 4 PROwokuje

7 września na konferencji zorganizowanej w Nowym Yorku Sony uraczyło nas nową wersją Playstation 4 o jakże znamienitej nazwie PRO. Dodatkowo pokazali wersję PS4 SLIM, która wypłynęła na rynek już dwa tygodnie przed konferencją. Dosłownie wypłynęła, ponieważ ktoś wystawił ją na angielskim ebayu, a Digital Foundry postanowiło ten stan rzeczy potwierdzić. Ale, że rewolucji wersja SLIM nie robi, a nawet pewnego rodzaju regres (brak wejścia optycznego) to możemy to olać. Aktualnie, przeczesując Internet łatwo trafić na ogromny ból dupy graczy i nie-graczy z powodu Playstation 4 PRO. Dlaczego ból dupy? O tym zaraz.

Pro? Go Pro? Professional? Co miało na myśli Sony tworząc tak odważną nazwę ich nowej-starej konsoli? Jest pro, bo więcej może? Jest PRO bo jest dla PROfesjonalnych graczy? Może po prostu można ją postawić PROsto? Dobra, nabijam się. PRO w tym wypadku oznacza bardziej zaawansowany sprzęt czyli teoretycznie lepszy. Teoretycznie, bo chociaż dane na papierze wskazują na mocniejsze podzespoły to niewiele z tego faktu wynika. Oprócz tego konsola ma wspierać technologię VR, HDR i obsługiwać gry w upscaleowanym 4K (rozciągnięte sztucznie FHD).

Choć wiadomo już prawie wszystko o samej konsoli to działania związane z grami nie do końca są jasne. Nie wiadomo czy nowy standard będzie utrzymywany przez wszystkie gry, bo ta kwestia zostaje w rękach deweloperów. Nie wiadomo czy wsparcie będą miały wszystkie już istniejące gry i nawet o Sony VR też dużo powiedzieć nie można. Wiadomo za to, żeby skorzystać z technologii HDR i 4K będziemy potrzebować zajebistego telewizora. Powoli zmierzam do sedna bólu dupy w sieci. Bólu dupy, który wcale nie ociera się o potrzebę upgradowania pokoju gracza.

Podniósł się wielki raban o to, że nowa konsola tak naprawdę nie wyniesie gier na poziom znany z PCów, że to koniec ery konsol, że już konsolowcy zostaną zmieszani z blacharzami i w ogóle to tata wydał na dziwki i nie będzie na nowy TV. Do tego problem, że 4K nie jest natywne, a do wyboru w grze będzie FHD + lepsze detale, FHD + 60 klatek, albo 4K, mniej detali i 30 klatek. Każdy jeden z takim komentarzem powinien wziąć rozbieg i przypierdolić porządnie o ścianę głową. Czego można spodziewać się za 1800 zł? Matko jedyna przenajświętsza. Przecież za takie pieniądze to można kupić bardzo, ale to bardzo średniego PCta zakładając, że posiada się już dobry monitor i resztę peryferii.

Sony wyszło naprzeciw gadżeciarzom. Tym, których stać na drogi sprzęt ponieważ drodzy Państwo, aby skorzystać z pełnej krasy Playstation 4 PRO, będziemy potrzebować TV za minimum(sic!) 5-6 tysięcy złotych. To i tak optymistyczna kwota. Dopiero od tej półki cenowej zaczynają się telewizory wspierające HDR + natywne 4K + posiadające niski input lag, który jest tak bardzo istotny przy graniu.

Oglądając konferencje Sony, ciągle zastanawiałem się, dlaczego czuję, że nie do mnie kierowane są słowa wychwalające nowy sprzęt, niosący świeżą jakość marki Playstation. Wsparcie HDR (nawet dla podstawowych modeli), wsparcie dla VR, upscaling do 4K, Netflix w 4K….. i w sumie tyle? Rozumiecie? Tu nie chodzi o gry. Z jednej strony jest to zabieg upiększający (bo to nie nowa technologia), z drugiej bajer dla gadżeciarzy. Gdybym chciał super jakości, wgniatania w fotel detalami i teksturami to po prostu zainwestowałbym w PCa bo tak czy siak na tej generacji nie będzie fajerwerków, a podbicie taktowania GPU czy CPU to tylko kosmetyka.

Gracze stoją u progu nowego etapu w świecie elektronicznej rozrywki, ale ten próg jest bardzo wysoki.