Nostalgia to termin, który większości z nas prawdopodobnie kojarzy się pozytywnie i w momencie próby jego zdefiniowania lub z wizualizowania, nasuwają się ciepłe wspomnienia. Wracamy do miłych dla nas momentów, okresów lub wydarzeń i choć na krótką chwilę robi nam się przyjemnie i jakby domowo. Właśnie tak działa nostalgia. Sentymentalna tęsknota za przeszłością popycha nasz tok myślenia i działania w stronę lepszego samopoczucia i bardziej optymistycznego patrzenia w przyszłość. Skoro kiedyś było tak przyjemnie, to dlaczego nie doświadczyć tego raz jeszcze? Podobny mechanizm można zaobserwować w przypadku kupowania re-masterów i remaków.

Ósma generacja konsol bez wątpienia pozwoliła złapać drugi oddech starszym grom. Coraz łatwiejsze portowanie produkcji oraz relatywnie niskie koszty takiego zabiegu zachęcają producentów do wydania gier ponownie. Również obserwując reakcje społeczności na informacje o kolejnych planowanych remasterach i remakach, trudno się dziwić, że ten trend to już po prostu szeroko stosowana praktyka. Steam, GoG czy Playstation Store oferują obecnie setki tytułów, którymi niejeden gracz narysowałby oś czasu swojego życia.

Jakiś czas temu Nintendo wydało usprawnioną i dostosowaną pod nowe telewizory wersję swojej kultowej konsoli pod nazwą NES mini. Sprzęt rozszedł się jak ciepłe bułeczki chociaż proponował tylko 30 tytułów bez możliwości rozbudowy czy włożenia starych kartridżów. Zremasterowane Call of Duty Modern Warfare jest dostępne jak na razie przy zakupie pakietu z Infinite Warfare, co oczywiście zwiększa cały wydatek. Co takiego przyciąga graczy, aby kupić niekiedy po raz wtóry grę sprzed wielu lat, skoro często oprócz grafiki dostosowanej do nowych standardów, nie ma w nich żadnych usprawnień (Metal Slug), sterowanie woła o pomstę do nieba (chyba że zdołamy się przyzwyczaić), remake nie budzi niezdrowych emocji, tak jak przed premierą, a ceny wywołują zakłopotanie?

Z pomocą ruszają wyniki badań, dotyczących zjawiska nostalgii, przeprowadzonych na ponad 1200 osobach. Badani zostali podzieleni na dwie grupy – pierwszą poproszono o przypomnienie doświadczenia, które było nostalgiczne, a drugą o takie, które pozostawało neutralne. Następnie postawiono badanych przed wyborem nagrody pieniężnej – mniejszej, dostępnej od ręki i większej, na którą należało poczekać. Okazało się, iż osoby, które pozostawały pod wpływem nostalgicznych wspomnień, były bardziej skłonne poczekać na nagrodę (93%), niż te, które w danym momencie pozostawały neutralne emocjonalnie (65%).

nostalgia

W innym badaniu ci sami uczestnicy wzięli udział w dwóch różnych kontrolowanych wydarzeniach. Jedno było wzmacniane nostalgicznymi bodźcami, a drugie nie. Następnie poproszono ich o dokonanie zakupu w sklepie internetowym. W konsekwencji badani z pierwszej grupy ocenili czas oczekiwania celowo obciążonej strony internetowej, jako krótszy i sygnalizowali zwiększoną gotowość do zakupu przedmiotu online, wybierając przy tym standardową wysyłkę, a nie kuriera.

Ten oraz kilka równocześnie przeprowadzanych eksperymentów wskazują na to, że osoby poddane nostalgicznym bodźcom charakteryzowały się ogólnie większą cierpliwością oraz zwiększoną tolerancją dla występujących w tym momencie niedogodności. Przenosząc to nasz growy rynek, często jesteśmy w stanie wybaczyć pewnie niedociągnięcia, ograniczenia czy zwyczajnie większe koszty wspomnianych wcześniej remasterów.

Przykładami takich niedogodności mogą być ograniczenia sprzętowe, jak w przypadku NESa Mini, dodatkowy koszt, jeśli zależało komuś tylko na Call of Duty Modern Warfare, nie wspominając o akcesoriach i gadżetach growych czerpiących swoją stylistyką z pierwszych generacji. Sam nie mogłem oprzeć się chociażby koszulce z motywem Space Invaders czy bluzie z wąsatym hydraulikiem, nie mówiąc już o spinkach do mankietów z joypadami od Playstation 3. Tutaj nie chodzi już o status kultowego produktu, a po prostu o dobre wspomnienia.

Nostalgiczna sprzedaż (ang. nostalgic bussiness sells) to praktyka stosowania nie tylko na polu gier, ale w ogóle w sprzedaży i spotykamy się z nią praktycznie codziennie. Szklanki Coca-Coli w McDonaldzie stylizowane na butelki z lat 20 ubiegłego wieku, zapach świeżego pieczywa w supermarketach podczas zakupów, klimatyczne dekoracje sklepowe, wizualizacje pomieszczeń domowych, oldschoolowe akcesoria do elektronicznych gadżetów (np. klasyczna słuchawka do iPhona) stymulują nasze nostalgiczne uczucia.

Z rodzimego rynku można wspomnieć chociażby o powrocie Torcika Wedlowskiego, gwiazdek czekoladowych Milky Way, napojów Frugo czy perfum Pani Walewska. Choć te produkty nie stanowią konkurencji w dzisiejszych czasach, to jest grupa ludzi, która nawet dla miłych wspomnień skusi się na nowe-stare produkty, nawet jeśli to tylko miłe wspomnienia, a może aż wspomnienia.

Powyższe wnioski mogłyby tłumaczyć dlaczego remastery, remaki oraz tysiące innych produktów ludzie są w stanie nabyć, gubiąc po drodze zdrowy rozsądek. Winne wydają się zapewnianie komfortu psychicznego, lepsze samopoczucie i ciepłe wspomnienia, które przecież tworzą naszą historię. Może się wydawać, że to emocjonalne zaangażowanie klientów jest skrzętnie wykorzystywane przez producentów, można demonizować wielkie korporacje, że znów chcą spustoszyć nasze portfele, a przecież wspomnienia są bezcenne i faktycznie – czasami tak jest. Mimo wszystko cieszę się, że dostajemy taką możliwość, nawet jeśli musimy za to zapłacić raz jeszcze. Kto wie, może w innym wypadku wspomnienia zanikłyby bezpowrotnie?