Na polski rynek wydawniczy niedługo, bo piątego września trafi książka pt. Krew, Pot i Pixele (eng. Blood, Sweat and Pixels) autorstwa Jasona Schreiera. Jest to idealna okazja, aby podzielić się wrażeniami po przeczytaniu kolejnej książki traktującej o przemyśle gier wideo. Zgodnie z tym, co pisałem przy poprzednich recenzjach, nie chcę ograniczać się wyłącznie do książek, które ukazały się w Polsce, tak więc Blood, Sweat and Pixels przeczytałem w oryginalnym wydaniu. Skusiłem się na anglojęzyczną edycję, ponieważ nie spodziewałem szybkiego przekładu na język polski.

Jason Schreier to dobrze znany dziennikarz i publicysta w serwisie Kotaku.com — jednym z najbardziej poczytnych na świecie portali popkulturowych w dużej mierze skupionym na grach wideo.

„Sounds like a miracle that this game was ever made,” […]
„Oh, Jason”. […] „It’s miracle that any game is made”.

Krew…

krew pot i piksele ksiazka

Gdybym miał zacytować fragment książki, aby w skrócie streścić, o czym mniej więcej ona jest, to bez zastanowienia użyję cytatu z pierwszego, wprowadzającego rozdziału. Blood Sweat and Pixels to roller coaster stromych i szybkich zjazdów oraz śmiertelnie wolnych i nużących podjazdów. Jeśli zaintrygował Was ten cytat z rozmowy autora oraz anonimowego developera to odpowiedź znajdziecie w dalszej części książki.

Blood, Sweat and Pixels to zbiór opowiadań o produkcji gier. Historie, które zostały zebrane w tej książce, przedstawiają trudy, z którymi walczą wszyscy twórcy. Nie ma znaczenia czy jest to wielka firma produkująca tytuły AAA, czy pojedynczy autor niezależnej gry. W mniejszym lub większym stopniu są to podobne problemy, ale w różnej skali.

Krew, Pot i Pixele to książka, która przybliża nam pokrętny świat developingu z perspektywy twórców, aż 10 gier. Zaczynając od heroicznie stworzonego w pojedynkę Stardew Valley po naszego rodzimego Wiedźmina 3: Dziki Gon czy Pillars of Eternity. To była świetna decyzja, aby zasięgnąć informacji ze źródeł różnej wielkości kalibru.

Tak się składa, że spośród wszystkich tytułów nie grałem tylko w trzy IP (Intellectual Property). W sumie to dwie, ponieważ Star Wars 1313 nigdy nie zostało wydane, o czym opowiada ostatni rozdział. Co prawda wszystkie historie są na swój sposób wciągające, ale nie ukrywam, że z większą ochotą czytałem te, które dotyczyły znanych mi gier w tym ulubione przeze mnie Destiny.

Pot…

spis tresci krew pot i piksele

Tak czy inaczej, opowiadanie, które zapamiętam na długo, dotyczy Stardew Valley. Wbrew pozorom jest to szalona historia, a raczej historia o szaleństwie i ryzyku, jakie podjął Eric Barone, aby stworzyć grę w pojedynkę.

Dobrze nakreślony jest także wątek crunchu, który pojawia się w przypadku wielu produkcji, czyli ponadnormatywnej ilości godzin pracy trwającej tygodniami lub nawet miesiącami. Jeśli wydaje się Wam, że duże gry, powstają w ośmiogodzinnym trybie pracy, to jesteście w dużym błędzie. Neil Druckmann z Naughty Dog, odpowiedzialny między innymi za scenariusz do The Last of Us, stwierdził:

‘’To solve crunch, probably the best you could do is say: „Don’t try to make Game of The Year”.

Książka odpowiada na wiele pytań graczy, pozostających często bez odpowiedzi. Wiem na pewno, że za dużymi sukcesami stoi heroiczna praca ludzi, setki tysięcy przepracowanych godzin, wyrzeczenia, krew, pot no i piksele. Co z pieniędzmi, może ktoś zapyta? To nie opowieść o kasie. To opowieść o prawdziwym poświęceniu. Żebym jednak nie został, źle zrozumiany. To też nie jest wzruszająca historia, która ma poruszyć serca najtwardszych hardcorowych graczy. Myślę, że po przeczytaniu Blood, Sweat and Pixels łatwiej będzie Wam zrozumieć, że tworzenie gry to skomplikowany proces, który na początku jest tylko pomysłem, a droga do czytnika waszej konsoli czy PC-ta trwa latami.

Pixele…

ksiazki o grach

Odnosząc się do oryginalnego wydania muszę przyznać, że książkę czyta się bardzo przyjemnie. Forma opowiadania z wplecionymi cytatami rozmówców autora współgra ze sobą idealnie. Dzięki temu łatwo jest zachować ciągłość akcji. Będąc przy rozmówcach wypada wspomnieć, że część deweloperów wolało pozostać anonimowymi.

To jest naprawdę oryginalna pozycja, jeśli chodzi o grową literaturę i na pewno obowiązkowa lektura dla graczy. Na polski rynek trafia kolejna warta uwagi książka, tym razem sięgająca za kulisy game devu.

Głęboki ukłon w stronę J. Schreiera, za włożony trud i pracę nad książką. Z ciekawostek muszę dodać, że autor pracuje nad kolejną częścią, co oznajmił na swoim twitterze, więc nie pozostaje nic innego jak czekać na następne wspaniałe historie. Zainteresowanych odsyłam do wpisu na twitterze.

jason schreier twitter